Neapol o świcie to zupełnie inne miasto. Spokojniejsze, chłodniejsze, zawieszone pomiędzy nocą a pierwszym światłem dnia. To właśnie wtedy, na styku cienia Wezuwiusza i wschodzącego słońca, powstają kadry, które wymagają nie tylko czujności, ale i odpowiednich narzędzi. Reportaż Bartka Radwańskiego to zapis jednego poranka, pracy w zmieniającym się świetle i doświadczeń z magnetycznymi filtrami Marumi Magnetic Slim Black Mist — w warunkach, w których liczy się czas, wygoda i pełna kontrola nad obrazem.
Światło, które budzi Neapol. Reportaż z poranka pod Wezuwiuszem z filtrami Marumi Magnetic Slim Black Mist
Światło, które budzi Neapol
Reportaż z poranka pod Wezuwiuszem z filtrami Marumi Magnetic Slim Black Mist
Pobudka. Ostry dźwięk budzika odbijał się od skąpanych w mroku ścian wynajmowanego mieszkania. Światło smartfona wdzierało się do źrenic niczym łom wyłamujący drzwi z zawiasów. Cyfry na ekranie układały się w szereg informujący, że właśnie minęło wpół do piątej. Nie mogliśmy pozwolić sobie na ani minutę zwłoki. Szybkie ogarnięcie się, ubranie, skromny posiłek z obowiązkową kawą. Kolejny dzień we włoskim Neapolu, skrytym za płaszczem Wezuwiusza, miał swój napięty grafik, a my nie zamierzaliśmy pominąć żadnego punktu z listy.

fot. Bartosz Radwański Marumi Magnetic Slim Black Mist 1/8
Sylwia kończyła przygotowywać się do wyjścia, a ja postanowiłem kontrolnie zajrzeć do plecaka, by uniknąć ryzyka pominięcia któregoś z akcesoriów. Palce przenikały po kolejnych rzeczach, odhaczając ich obecność: body aparatu, obiektywy, dron, akcesoria do czyszczenia. Na końcu odchyliłem klapę specjalnej kieszeni, w której kryły się one — filtry magnetyczne Marumi Magnetic Slim. Wisienka na optycznym torcie, którym mogłem się raczyć już od dłuższego czasu.
W stronę zatoki
Gdy zeszliśmy po stromych schodach wprost na jedną z wielu wąskich i krętych uliczek Neapolu, przywitały nas dwie rzeczy: delikatny, ciepły wiatr poranka muskający nasze niewyspane twarze oraz samochód stojący na poboczu z podświetlonym napisem TAXI. Ruszyliśmy ku zatoce, w stronę Wezuwiusza. Tam, gdzie powinien rozpocząć się poranny taniec Słońca z wulkanem. Kierowca sunął przez opustoszałe ulice miasta bez większych przeszkód i bez większego przejmowania się znakami stojącymi przy krawężniku. Do celu mieliśmy zaledwie trzy minuty.
.webp)
fot. Bartosz Radwański Marumi Magnetic Slim Black Mist 1/8
Wybór filtra – klik i gotowe!
Ponownie otworzyłem plecak, wahając się który wybrać obiektyw – klasyczną Sigmę 24–70 czy ukochany 70–200. Wybór padł na ten drugi. Otworzyłem też specjalną przegródkę, by oszacować, który z filtrów przyda mi się tego poranka bardziej. Sam proces mocowania filtrów Marumi Magnetic Slim był zawsze błyskawiczny dzięki nakręconemu na obiektyw adapterowi magnetycznemu. Filtry praktycznie nakładają się same. Ot, klik — i gotowe. Na miejscu, salutujące mi z końca obiektywu, w pełnej gotowości do kolejnej misji specjalnej. Bezproblemowo nałożyłem docelowy filtr. Dla tej ogniskowej zdecydowałem się na bezpieczniejszy wariant — filtr dyfuzyjny Marumi Magnetic Slim Black Mist 1/8.

fot. Bartosz Radwański
Światło, na które czekaliśmy
Dlaczego Black Mist? Dla pięknego efektu subtelnej złotej łuny rozlewającej się plastycznie po kadrze, którą w kolaboracji ze Słońcem mogłem uzyskać dzięki temu konkretnemu filtrowi. Filtr delikatnie zmiękcza obraz, łagodzi kontrast w światłach i nadaje zdjęciom nostalgicznego, filmowego charakteru. Dokładnie takiej estetyki szukałem tego poranka.
.webp)
fot. Bartosz Radwański Marumi Magnetic Slim Black Mist 1/8
Wyszliśmy z auta, czując tym razem chłodniejsze powietrze docierające do nas wprost z zatoki. Na ziemię sprowadził mnie dźwięk syreny wycieczkowca skradającego się w stronę portu. Za jego plecami swoją dominację zaznaczał Wezuwiusz, a za nim nieprzerwanie swój maraton toczyło Słońce. było już po wschodzie, jednakże wulkan skutecznie chronił nas przed wczesnymi promieniami. Bardziej aktywni mieszkańcy rozpoczęli swój dzień poranną dawką joggingu wzdłuż promenady.

fot. Bartosz Radwański
Zostawiłem na murku otwarty plecak, orbitując wokół niego w niewielkim promieniu. Neapol może nie otwiera rankingów najbezpieczniejszych miast Europy, jednak o poranku pokazuje zupełnie inną twarz — lekko ociężałą, zaspaną, domagającą się espresso, ale jednocześnie piękną i spokojną. W rękach trzymałem aparat, a w kieszeni bluzy luźno schowany Marumi Magnetic Slim Black Mist 1/4 — mocniejszą wersję filtra dyfuzyjnego. Filtry są solidnie wykonane i wytrzymałe, więc bez obaw mogłem nosić je przy sobie w dynamicznych warunkach. Podobnie było z ewentualnym zabrudzeniem podczas podmiany — zastosowana warstwa ochronna oleofobowa przeciw odciskom palców sprawdzała się wyśmienicie. Gdy celowałem w większe źródło światła — klik! — na obiektywie lądował Black Mist 1/8. Gdy moja uwagę przykuło bardziej przytłumione środowisko — klik! — do zadania zgłaszał się Black Mist 1/4.
Bez nakręcania. Niewiarygodna wygoda!

fot. Bartosz Radwański

fot. Bartosz Radwański
Gdy światła było za dużo
Słońce zaczynało wychylać się coraz śmielej witając się z kolejnymi dzielnicami Neapolu. Warunki były cudowne, postanowiliśmy więc to wykorzystać, by nagrać trochę materiału wideo. Musieliśmy jednak działać szybko, — robiło się coraz jaśniej, by zachować odpowiednie proporcje klatkażu do czasu otwarcia migawki. Obraz był po prostu prześwietlony. Sięgnąłem szybko po futerał z napisem Marumi i jednym ruchem podmieniłem filtr dyfuzyjny na Marumi Magnetic Slim ND16. Dzięki niemu mogłem zachować odpowiednie proporcje parametrów nagrywania, a dodatkowo uzyskać kinowy efekt rozmazania obrazu. Sprzęt był gotowy do pracy po kilku sekundach. Bez stresu. Bez przestojów.

fot. Bartosz Radwański
.webp)
fot. Bartosz Radwański
W międzyczasie Sylwia przygotowała drona do startu. Nie byłem pewny, czy tak bardzo ciekawi ją nadmorski krajobraz Neapolu z lotu ptaka, czy po prostu chce szybko przejąć aparat i zająć się fotografowaniem. Dla własnego bezpieczeństwa zachowałem te myśli dla siebie. Każde z nas skupiło się na swojej pracy. Spotkaliśmy się dopiero, gdy nadszedł czas powrotu.
.webp)
fot. Bartosz Radwański

fot. Bartosz Radwański
Powrót
Spakowałem plecak, zarzuciłem go na plecy, chwyciłem Sylwię pod ramię i ruszyliśmy na długi spacer w stronę apartamentu. Gwar miasta rósł adekwatnie do temperatury. Byłem obok tego, niczym bierny obserwator otaczającej go rzeczywistości. Dla mnie istotne było jedno — kolejny udany wschód słońca zapisany na kartach pamięci. A nie licząc zawsze wspierającej mnie Sylwii, ogromną zasługę w tym mają też magnetyczne filtry Marumi Magnetic Slim, na których przez ostatni rok miałem nieskrywaną przyjemność działać. Nie tylko podczas tamtego dnia w Neapolu, ale także przez wiele tygodni wcześniej i zapewne przez wiele miesięcy, które są jeszcze przed nami.

fot. Bartosz Radwański
.webp)
fot. Bartosz Radwański
Tekst i zdjęcia: Bartosz Radwański








